Zioło – zakoleguj się!

Moim marzeniem zawsze było stworzyć domowy zielnik z dużą ilością świeżych ziół na parapecie. Marzenia są po to, by je spełniać! Więc… udało się! Od czego zacząć? Jak się za to zabrać? Co zrobić, by domowa hodowla cieszyła oko?

 

Wstępnym założeniem było zakupienie ziół już wyhodowanych, gdyż uprawa “od zera” powinna zacząć się w miesiącach wiosennych, by teraz mogły cieszyć “oko”. Mam jednak w planach taki zabieg w przyszłym roku! Ale… od początku!

 

Dobre przygotowanie

Każde z ziół ma określone właściwości i aromat. Nie może być tak, że używamy wszystkie do każdego dania, choć wiem, że część z nas tak właśnie robi 🙂 Zawsze musimy się zastanowić nad tym, jakie one mają działanie na organizm, co wspomagają w funkcjonowaniu oraz czy odpowiada nam ich smak i aromat. Na ten temat napisano wiele publikacji, ja polecam “Zioła w domowym ogrodzie” dr Moniki Fijołek- bardzo rzetelnie przygotowaną książkę, która opisuje nie tylko zadania określonych roślin w kontekście organizmu, ale i cechy charakterystyczne uprawy. To bowiem część druga przygotowania – wcześniejsze sprawdzenie w kontekście miejsca uprawy. Niektóre zioła lubią miejsca nasłonecznione i wilgne (jak np. bazylia, rozmaryn), inne nieco bardziej suche (jak kolendra, która na początku lubi wilgoć, ale potem lepiej się “ma” w suchym podłożu. Ważna jest więc wiedza, a nie kupowanie ich “na hura”!

Odpowiednie podłoże

Najlepiej, by nie była to zwykła ziemia do kwiatów, gdyż jest ona silnie nawożona. Lepiej sprawdzi się taka o odczynie  lekko zasadowym lub obojętnym z odrobiną piasku. Na spód doniczki warto również położyć kamienie – jako naturalny drenaż, dzięki któremu nawodnienie i pobór wody są łatwiejsze oraz o wiele wydajniej regulowane.

 

 

Doniczki

Pamiętać musimy, iż rośliny takie jak choćby zioła mają bardzo silnie rozwinięty system korzeniowy. Nie zaleca się zatem sadzenia wszystkich ziół w 1 wspólnej doniczce – lepiej sprawdzają się osobne osłonki (gliniane, plastikowe, czy metalowe). Jeśli chcemy (jak ja) ze względów praktycznych i estetycznych całość ziół mieć w 1 miejscu – polecam ich wcześniejsze posadzenie w osobnych osłonkach, a dopiero potem wstawienie do wspólnej doniczki – system korzeniowy jednej rośliny nie konkuruje wtedy z innymi, tylko każde zioło ma osobą “przestrzeń do życia”.
Moim zdaniem warto zainwestować również  w doniczki samonawadniające. Pamiętajcie o tym, iż zioła to takie rośliny, które bardzo lubią wilgoć (przynajmniej większość z nich), przez co bardzo istotne jest pamiętanie o ich podlewaniu – takie doniczki z dodatkowym systemem nawadniającym ułatwiają nieco sprawę (wiem z doświadczenia, gorąco polecam)!

Podlewanie

Jak już wcześniej wspomniałam, większość ziół lubi podłoże wilgotne i nasłonecznione. Podlewanie to bardzo ważny rytuał każdego dnia. Warto podlewać je minimum 1x dziennie, w dni gorące 2 – rano i wieczorem. Jeśli ktoś ma, tak jak ja, doniczkę samonawadniającą – wystarczy raz na 2 dni. Ważnym aspektem jest również fakt, iż rośliny nie powinny “stać” w wodzie, stąd kamienie, które samokontrolują tą sprawę.
Nadmiar wody powoduje gnicie korzeni i zamieranie roślin, natomiast jej niedobór – wysuszenie, brak dalszego rozwoju i ich znaczne osłabienie. Pamiętajmy, iż woda to dla roślin środowisko życia, które nie tylko jest przez nie wchłaniane za pomocą systemów korzeniowych, ale i paruje (szczególnie w gorące dni), co powoduje, iż podlewanie jest niezbędne.

 

Nawożenie

Zioła rosnąc zużywają składniki mineralne dostępne w glebie. Aby plony nadal były obfite – najlepsze jest nawożenie naturalne (gnojówka) lub używanie nawozów organicznych, bądź tych sporządzonych samodzielnie – polecam wyciąg z pokrzywy.

Nasłonecznienie

Tak samo ważne, jak podlewanie jest odpowiednie umiejscowienie roślin. W związku z tym, iż duża część z nich lubi jednak miejsca nasłonecznione (co nie dziwne, bo rośliny potrzebują słońca do procesów życiowych) – najbardziej polecana na uprawę jest strona południowa. Jeśli wybieracie balkon – pamiętajcie, by kontrolować nawodnienie – w dużym słońcu wyparowuje więcej wody, stąd też ziemia może być szybko przesuszona. Jeśli jak ja – decydujecie się na hodowlę w pomieszczeniu – pamiętajcie o wentylacji i dostarczaniu świeżego powietrza z zewnątrz.

Przycinanie

Polecam ścinanie górnych części rośliny. Taki zabieg powoduje, iż nie zwiększa się diametralnie ich wysokość, a zaczynają zakrzewiać się na boki, rozwijając pędy boczne.

 

Co zrobić z ziołami?

Używać! Jako świeżego dodatku do sałatek, koktajli, dań głównych – kto ma je w ogrodzie lub na parapecie, ten wie, że smak i aromat jest nie do podrobienia i nie umywa się nawet do suszonych ziół kupowanych w sklepach. Dodatkowo, jeśli mamy ich dużo – możemy sami je ususzyć i przechowując  w odpowiednich warunkach – cieszyć się ich właściwościami jeszcze na długo!

 

Niech zioła zagoszczą w Twoim życiu! Wierz mi, kiedy raz spróbujesz, nie będziesz już chciał wrócić do “starej opcji”! 🙂 Do dzieła!

 

 

450

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *