Kiszonki- sprzymierzeniec jelit?

Znów wracają do łask! I dobrze, bo idealnie wspierają działanie jelit! Kiszonki, bo o nich mowa, w tym roku przeżywają swoją “drugą młodość” i są idealnym źródłem witamin w czasie jesienno- zimowym.

 

Kiszonki- jak powstają?

Do tego, by kiszona powstała wcale nie potrzeba wiele 🙂 Wystarczy warzywo (takie jak te najbardziej znane: kapusta, ogórek i trochę zapomniane do kiszenia, a doskonale się w tym sprawdzające- buraki, kalafior, brokuł, rzodkiewka, bakłażan, cukinia, papryka, botwinka) lub owoc (cytryna, śliwki, jabłka, gruszki), sól i woda. Oraz odpowiednia ilość czasu. Na jego skutek cukier przekształca się w kwas mlekowy i zachodzi fermentacja produktu. Dzięki temu naturalnemu zabiegowi nie tylko do fermentacji użyć możemy wszystkich składników, które zawierają spore ilości właśnie cukrów oraz wody, ale także zyskujemy finalnie produkt o niebywałych wartościach odżywczych.

 

Dobre?

Idealne! Zacznę od tego, że są niskokaloryczne (gdyż na skutek fermentacji pozbyliśmy się większości cukrów), są idealnym źródłem błonnika (mają go nieco mniej niż składnik podstawowy, ale i tak są w niego bogate). Ponadto są to takie warzywa/ owoce, które same w sobie są źródłem wielu witamin, zwiększają także ich ilość właśnie na skutek fermentacji. To rezerwuar witamin z gr. B oraz C, A, E, K, a także magnezu, wapnia, fosforu i potasu. Ponadto, na skutek fermentacji, zyskują one bakterie, które korzystnie działają na nasz układ immunologiczny, a także trawienny- wspomagają kolonizację jelit “dobrymi” bakteriami, pośrednio przyspieszając i polepszając perystaltykę oraz będąc naturalnymi probiotykami (nie trzeba więc od razu biec do apteki, by nasze jelita nie odczuwały tak dotkliwie np. skutków brania leków, czy antybiotyków). Kiszenie poprawia również strawność składników, przez co np. kapusta kiszona surowa czasem szkodzi, a ta ukiszona- już nie. Wartościowym jest nie tylko sam sfermentowany produkt (np. ogórek), ale także powstały sok- polepsza trawienie, działa detoksykująco, a dla niektórych jest nawet panaceum np. na kaca.

Kiszony, a kwaszony?

I tu mamy ogromną różnicę, a my jako konsumenci niestety (olaboga), bardzo często kierujemy się nie nazwą, a ceną (kwaszony ma cenę niższą). A jaka jest między nimi różnica? Otóż kiszenie naturalne powoduje zmianę cukrów w kwas mlekowy naturalnie i samoczynnie. Kwaszenie natomiast jest czynnością polegającą na dodaniu kwasu octowego, który powoduje zwiększenie szybkości reakcji, ale także zmniejsza strawność produktu, nie zawiera już drogocennych szczepów bakterii oraz zmniejsza ilość składników mineralnych i witamin. Dlatego zawsze zwracaj na to uwagę!

 

Kiszonki to prawdziwy “antybiotyk” dla naszego organizmu- idealny, bo naturalny i z tego, co lubimy!

96

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *