Jak żyć zdrowo i nie oszaleć?!

Fit, eco, niskokaloryczne, naturalne i od babuni… Te sformuowania zalewają sklepowe półki. Ciągle słyszysz tylko: tego Ci nie wolno, tego nie jedz, to niezdrowe, bo ma w sobie wiele chemii, to jest zbyt kaloryczne. A przecież się starasz żyć zdrowo. Wybierasz produkty uznane jako zdrowe. Trzymasz się diety. I jak tu nie zwariować?

 

Nie daj się oszaleć!

Wiem, ze często bywa tak, że gdy tylko pojawia się w głowie myśl “będę odżywiał się zdrowo” od razu przerzucasz się na żywność 0% tłuszczu, obsesyjnie czytasz zawartości makroskładników na opakowaniu oraz do swojego menu wprowadzasz tylko produkty niskokaloryczne. Nie tędy droga! Pamiętaj, że nie tylko ilość makroskładników jest istotna (ja wcale nie każę jej czytać swoim pacjentom), ale skład! Możesz bowiem spożywać mleko 0%, które co prawda nie będzie zawierało tyle tłuszczu co 2%, ale będzie również pozbawione smaku, witamin rozpuszczalnych właśnie w tłuszczach i wapnia – więc po co? Nie daj się oszaleć! Zastanów się, co możesz kupować naturalnego czy z mniejszą ilością chemii w żywności (polecam czytanie etykiet), ale nie odstawiaj wszystkiego. Za jakiś czas pojedziesz na wakacje, będziesz chciał cieszyć się nimi z Twoją rodziną i takie obsesyjne patrzenie na żywność nie pomoże, a tylko może wywołać niepotrzebne spięcia. To samo tyczy się żywności eco – wielokrotnie droższej niż standardowa kupowana w sklepach – kupujesz ją, bo chcesz zachować zdrowie. Ale nie daj się zwariować! Być może Pani Gienia z pobliskiej wsi również hoduje warzywa – będzie smacznie, tanio, regionalnie i zdrowo

Wybieraj świadomie.

Kupuj sezonowo – wtedy produkty mają największe ilości witamin i składników mineralnych i są relatywnie tanie. Czytaj etykiety i zastanów się, jakich produktów w formie dodatków do żywności chcesz unikać. Spędź ok. 1h w sklepie w którym najczęściej kupujesz, sprawdź etykiety produktów i poszukaj zdrowszych zamienników o lepszym składzie.

Szukaj zamienników.

Być może jesteś fanem schabowego albo słodycze już dawno skradły Twoje serce. Nie staraj się tego zmienić na siłę, bo to nie wyjdzie! Za jakiś czas i tak pojawi się efekt jo-jo, bo po zakończeniu diety rzucisz się na wszystko, czego sobie odmawiałeś na co dzień. Nie tędy droga! Poszukaj np. w internecie czy książkach kulinarnych nieco odchudzonych przepisów na ulubione dania, które możesz włączyć do menu. Powiedz swojemu dietetykowi, że masz ochotę na poszczególne składniki lub po głowie chodzą Ci określone dania, które lubisz – on na pewno Ci pomoże i wymyśli w jaki sposób ich zdrowsze wersje przemycić w menu.

 

Zastanów się co lubisz, a co możesz wykluczyć.

Być może lubisz produkty, których kaloryczność powala. Tak bywa. Postaraj się pomyśleć, jakie produkty są zdecydowanym must have w diecie (np. słodycze), a z jakich możesz zrezygnować (np. chipsy). Postaraj się nastawić na to, by po części znaleźć zdrowsze odpowiedniki tych dań (np. dla słodyczy będą to desery oparte na owocach i jogurtach, ciasta na mące razowej, kisiele, gotowe batony np. Dobra Kaloria), a po części wprowadzać te potrawy, które lubisz – ale zawsze zgodnie z zasadą, że na taką przyjemność możemy pozwolić sobie tylko 1-2x  w tygodniu!

Ciesz się jedzeniem.

Nie ma nic gorszego niż brak radości z jedzenia! Tu zupełnie nie o to chodzi! Nie katuj się dietami, w których wymagane jest spożywanie określonych produktów, a Ty ich nie lubisz. Podejdź do tego świadomie i staraj się zmieniać na lepsze, ale bez zbędnej naginki! Jedzenie to ma być czas radości odkrywania nowych smaków i produktów, czas spędzony z rodziną, szczęście i relaks!

 

 

326

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *