Cheat meal na diecie- tak, czy nie?

O tzw. posiłku wolnym czyli “cheat mealu” mówić można wiele. Teorie są różne- niektórzy wprowadzają go do swojej diety, inni omijają szerokim łukiem bojąc się jak ognia. A co to właściwie i czy warto go stosować?

 

Idea “cheat meala” jest prosta- jest to posiłek odbiegający od naszego menu (np. ustalonego przez dietetyka planu ze ścisłą kalorycznością), na który pozwolić możemy sobie raz na jakiś czas. Ja proponuję taki posiłek moim pacjentom raz w tygodniu (tak na diecie też może być nie do końca zdrowo 🙂 W ramach tego posiłku moi podopieczni mogą zjeść… to, na co tylko mają ochotę w ramach jednego z posiłków przewidzianych w menu. Co jadają? Zazwyczaj- od kebabów, po ciasta, a skończywszy na… schabowym! A co!

Dlaczego uważam, że taki posiłek jest potrzebny?

  • nie można wiecznie “być na diecie”- bo to będzie najbardziej znienawidzone przez nas słowo. Jako dietetyk wiem, że po części narzucanie stylu żywienia innym (którego później oni się uczą i traktują jak swój) nie jest dobre, jeśli nie mają oni możliwości wrócić czasem do tego, co lubią- np. tortu czekoladowego. To, że ja go nie lubię, nie znaczy, że Pani X też!
  • wolny posiłek pozwala kontrolować napady głodu i zachcianki- wierzcie lub nie, przetestowane! Jeśli raz w tygodniu (np. w ramach imprezy u cioci) zjemy coś “zakazanego” nie będziemy mieli ochoty na inne pokusy w ciągu tygodnia- wiemy bowiem, że czas na naszą “nagrodę” przyjdzie
  • stosując tą metodę mniejsze jest prawdopodobieństwo wystąpienia efektu jo-jo, bo na czym on polega? Głównie na tym, że rzucamy się wygłodniali na wszystko, czego na diecie nie było nam wolno- słodycze, napoje gazowane, żywność typu fast food, typowo polskie dania. A to przecież nie o to chodzi!
  • łatwiej nam jest funkcjonować w społeczeństwie- wierzcie lub nie, ale największy problem moich pacjentów zaczyna się zawsze… gdy idą na imprezę rodzinną lub wychodzą na miasto ze znajomymi. No, bo co tam zjeść, jeśli wszyscy przyjaciele chcą iść do określonego lokalu, a ja nie mogę tam nic zjeść? Paranoja prawda?
  • z moich obserwacji wynika, że wprowadzenie takiego stylu żywienia pozwala nam uczyć się nawyków żywieniowych i nie traktować ich jaki diety, a… zdrowego stylu życia! I o to właśnie chodzi!
  • na koniec najważniejsze- mimo, iż ochota na wiele produktów przychodzi i mamy nawet możliwość je spożywać… albo przestają nam one po prostu smakować (bo czyż zjedzenie Marsa nie graniczy z cudem, gdy przesunął Ci się próg słodkości?) lub po prostu nie jesteśmy w stanie zjeść takiej ilości, jak kiedyś (tortilla kupiona na mieście, a my zjadamy nawet nie połowę).

 

A więc- czy polecam “posiłek wolny”- STANOWCZO TAK! Niemniej trzeba trzymać się żelaznej zasady- tylko 1x w tygodniu i… tylko 1 sztuka! A więc- smacznego! Na co Ty masz ochotę w ramach swojego “cheat mealu”? Ja chyba skuszę się na czekoladę! A co!

519

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *