Bez ściemy – czyli o tym jak producenci żywności mydlą nam oczy

W nawiązaniu do audycji pt. Jesteś tym, co jesz… czyli chemia w żywności w Radiu Emaus zdecydowałam się przygotować mini ściągę pomocną nam podczas czytania etykiet. Nie wszystko bowiem, co ładnie opakowane, błyszczące i jak zapewnia producent – w 100% naturalne, takie właśnie jest. Aby szczegółowo dowiedzieć się gdzie taką chemię możemy znaleźć oraz jak zamieniać na to, co naturalne – odsyłam do audycji. Dziś – krótki słownik jak nie dać „nabić się w butelkę”!

 

Identyczne z naturalnym

Skoro identyczne, znaczy się takie samo? Otóż nie! Pomimo, iż struktura chemiczna poszczególnych cząstek została idealnie odtworzona, nie występuje na co dzień w naturalnym środowisku. Jest chemią.

Nie zawiera cukru

I tu często producent wprowadza nas w błąd! Bo może i produkt nie zawiera cukru białego, ale ażeby smak nie uległ zmianie – w jakiś sposób musiał posłodzić. Jak? Najczęściej syropem glukozowo- fruktozowym, ksylitolem, innymi słodzikami. I tak sok, który skoro wytworzony z natury słodkich owoców, osłodzony jest… podwójnie.

100% naturalne

I tu nie daj się nabrać! Owszem, czasem to, co deklaruje producent jest prawdą (i chwała mu za to, choć to rzadkość!), najczęściej jednak dodawane są składniki wzmacniające smak, wpływające na barwę, czy aromaty. Ile to ma związku z naturą.

Parówka cielęca/ parówka z cielęciną

Brzmi podobnie prawda? Więc o co się czepiać… Ale chwila! Ta minimalna zmiana słowna, to bardzo duża różnica! Parówka cielęca powinna przynajmniej w 50% składać się z tego właśnie mięsa (co ustalone jest prawnie), z cielęciną – wystarczy, że zawiera jej kilka %. Robi różnicę, prawda.

Z dziada pradziada/ od babuni/ staropolska

Łapiemy się na to nie od dziś. Wydaje nam się, że skoro producent podaje te określenia w nazwie… to nie tylko skład, ale i technologia produkcji powinny wskazywać na to, że kupowany produkt jest zdrowy. Nic bardziej mylnego! Bo czy nasze babcie używały w kuchni bezoesanu sodu, azotu, czy fosforanów?

 

Takich określeń jest niestety dużo więcej, przedsiębiorcy czasem prześcigają się w kreatywnych pomysłach. Nie damy się oszukać. Czytajmy etykiety! To jedyna możliwość słusznego zakupu tego, co później trafi na nasz stół. Skoro wybierając sukienkę/ samochód możemy poświęcić kilka godzin/ dni na to, by poszperać, wyszukać najlepsze opcje, sprawdzić wszystkie parametry i wybrać ten produkt, który w 100% spełnia nasze oczekiwania, czemu nie czynimy tak samo z wyborem żywności?

426

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *