3 kroki- czyli czy dieta dla dwojga ma sens

Nie od dziś wiadomo, że razem raźniej! Niejednokrotnie osoby rozpoczynające przygodę ze zdrowym odżywianiem już na kolejną wizytę przyprowadzają swoje “drugie połówki”, a nawet całe rodziny. W czym tkwi magia podejmowania żywieniowego wyzwania we dwójkę?

 

Po pierwsze- motywacja

I tu wiadomo, że we dwoje raźniej. Pracując w gabinecie zauważam, że najczęściej odkładamy swoją walkę do wprowadzenia zdrowego żywienia, gdyż brakuje nam motywacji! Sami mamy jej na kilka/ kilkanaście dni, ale co później? Później pojawia się dołek (jak zawsze), zwątpienie (czy aby na pewno warto?) oraz chęć powrotu do tego, co już znamy (czyli niezdrowego żywienia). Podejmowanie takiego wyzwania we dwójkę, czy poprzez rywalizację (kto mniej “zgrzeszy” żywieniowo, kto osiągnie lepsze efekty), czy poprzez odciążenie drugiej strony (ja dziś zrobię obiad, a Ty lunch na dzień jutrzejszy) przynosi niebagatenie lepsze efekty. Czyż nie z większą radością przygotowujemy dla kogoś, kto jest nam bliski? Czy sami już 10x byśmy nie zwątpili, ale skoro jemu/ jej się chce i przysporzy jemu/jej to zdrowia- od razu chęci nie wracają?

Małżeństwa oraz pary przygotowujące się do ślubu, które prowadzę zawsze zgodnie twierdzą- razem stanowczo lepiej i raźniej, gdy pojawiają się pokusy!

Po drugie- koszta

Nie będę nikogo oszukiwać, że zdrowe żywienie przynajmniej na początku wydaje się drogie. Później oczywiście bardzo się to weryfikuje i po podliczeniu miesięcznego budżetu cena wychodzi taka sama, bo jak zliczymy wszystkie obiady na mieście, dania typu fast food, czy słodycze w automatach- to się dopiero nazbiera! Niemniej często bywa tak, że kupujemy określoną ilość np. mięsa, czy ryby albo otwieramy puszkę z warzywami i… jedzenie się marnuje, bo nie do końca wiemy, co z nim zrobić i jak przyrządzić. Wspólna dieta sprawę ułatwia! Gotując dla dwojga dużo większe prawdopodobieństwo, że wszystko, co zostało zakupione zostanie też wykorzystane. Mamy również dużo większą ochotę na to, by rotacyjnie zmieniać menu, a nie po raz 3 jeść ten sam lunch “bo tak wygodniej”.

Po trzecie- chęć dbania o tych, których kochamy

Naszym celem, jaki formujemy podczas pierwszej wizyty u dietetyka jest spadek masy ciała. Ale już u męża zauważamy bardzo duże braki w wynikach badań (podwyższony cholesterol, podwyższona glukoza, choroby serca), czy po prostu staramy się o potomstwo i chcemy, by zabiegana żona lepiej i zdrowiej się odżywiała. Choć nasze cele żywieniowe na początku drogi są różne, to jednak dążymy do tego samego efektu- zdrowia!

A bardzo często zapominamy o sobie- szczególnie zaś kobiety! Chcemy być perfekcyjnymi mamami, żonami, pracownicami, a siebie stawiamy na samym końcu. Jemy cokolwiek, co popadnie, choć na co dzień nie zapominamy o zdrowym lunchu do szkoły do naszych dzieci. Obiad- tak, ale tylko taki, który lubi nasza rodzina, bez zachęcania do spróbowania nowych i zdrowych potraw. Kończy się to nie tylko nadmiernymi kilogramami, rozchwianiem hormonalnym, czy chorobami dietozależnymi, ale przede wszystkim bardzo dużymi brakami witamin i składników mineralnych- przez co brak nam sił na zabawę z dziećmi, a po pracy mamy chęć tylko zatopić się pod kołderkę! Brzmi znajomo?

Pomyśl wreszcie o sobie i swojej rodzinie! Zafunduj im to, co możesz najlepszego- zdrowy tryb życia, porcję świeżych witamin i składników mineralnych z żywności, brak niezdrowych przekąsek- sama zobaczysz, jak zmieni się Wasze życie!

 

Trzy proste kroki i pytania- czy chcesz mieć motywację w działaniu, obniżyć koszta domowego budżetu i dać tym, których kochasz to, co najlepsze? Jeśli 3xTAK- pomyśl o diecie dla dwojga! I rozpocznij fantastyczną i wspólną drogę ze zdrowym odżywianiem!

 

418

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *